Lizbona przywitała nas słońcem. Mówić językiem poetów "żar lał się z nieba". Dlatego pierwszym punktem naszej wycieczki, aby uciec od upałów było oceanarium. Oceanarium w Lizbonie to największe oceanarium w Europie i bodajże trzecie na świecie (po Atlancie i Singapurze). Żyje tam około 25 tys. stworzeń z kilku stref oceanicznych, od tropikalnej po arktyczną. Największe wrażenie robi akwarium centralne, które można oglądać, spacerując po oceanarium, z różnych stron i różnych poziomów. Wyczytałam, że akwarium to zawiera 5 milionów litrów słonej wody! Pływające tam stworzenia, a także przepiękna flora morska zrobiły na nas ogromne wrażenie.
Na jednym z pięter znajdowała się czasowa wystawa z pięknym, olbrzymim akwarium słodkowodnym.
Żeby jednak do niego wsiąść trzeba poczekać w gigantycznej kolejce. My czekaliśmy około 40 minut, desperacko szukając cienia. Zanim wsiedliśmy, zdążyłyśmy przerzucić z Klarą wszystkie walające się na przystanku kiepy. Tramwaj z naszego przystanku zabierał tylko tyle osób ile miejsc siedzących. Na kolejnym przystanku natomiast wchodził każdy kto miał ochotę i kolejki już nie było. No cóż. Daliśmy się zrobić jak niedzielni turyści z Japonii.
Siedzimy. Ledwo żywi, wymięci ale siedzimy.

Nie daliśmy rady objechać całej trasy. Gdy Klara już prawie wyskakiwała przez okno postanowiliśmy jednak wyjść drzwiami. Wyszliśmy, całkiem przypadkowo, w najbardziej turystycznej części Lizbony, w dzielnicy Baixa. Dzielnica ta najbardziej ucierpiała na skutek trzęsienia ziemi w XVIII w. Odbudowana została zaś zgodnie z myślą bardzo wpływowego polityka i wielkiego reformatora, marciza de Pombal. Sposób w jaki odbudował tę dzielnicę odzwierciedla ducha epoki i jej światopogląd. Podobno zapytany, po co projektuje tak szerokie ulice, odpowiedział "Pewnego dnia okażą się za wąskie". Baixa jest też zapewne pierwszą dzielnicą w Europie, której budowę poprzedzały badania nad rozchodzeniem fal i sejsmologią. Życie tej dzielnicy, a także miasta skupia się wokół rozległego Praca do Comercio, usytuowanego na brzegu rzeki Tag.

Za "pombalińskiemi" noeoklasycznymi arkadami kryją się gminne i sądowe biura.
Za nami (chodź niestety nie widać tego dobrze na zdjęciu) widnieje przepiękny most 25 kwietnia, który jest kopią Golden Gate w San Francisco. Nazwa mostu upamiętnia rewolucję goździkową (1974 r.), która obaliła dyktaturę w Portugalii.Łuk triumfalny. Po portugalsku Arco da Rua Augusta, czyli Łuk Augusta. Łuk łączy plac Praca do Comercio z najbardziej reprezentacyjną ulicą Lizbony czyli Rua Augusta.
A tu już lans na Rua Augusta.























