Lizbona

8/12/2016


Lizbona przywitała nas słońcem. Mówić językiem poetów "żar lał się z nieba". Dlatego pierwszym punktem naszej wycieczki, aby uciec od upałów było oceanarium. Oceanarium w Lizbonie to największe oceanarium w Europie i bodajże trzecie na świecie (po Atlancie i Singapurze). Żyje tam około 25 tys. stworzeń z kilku stref oceanicznych, od tropikalnej po arktyczną. Największe wrażenie robi akwarium centralne, które można oglądać, spacerując po oceanarium, z różnych stron i różnych poziomów. Wyczytałam, że akwarium to zawiera 5 milionów litrów słonej wody! Pływające tam stworzenia, a także przepiękna flora morska zrobiły na nas ogromne wrażenie. 


Na jednym z pięter znajdowała się czasowa wystawa z pięknym, olbrzymim akwarium słodkowodnym.

Po oceanarium udaliśmy się metrem do centrum miasta aby stamtąd jak ostatnie leszcze zafundować sobie największą turystyczną atrakcję Lizbony czyli przejazd żółtym tramwajem linii 28. Tramwaj ten przejeżdża przez wszystkie, mocno i mniej turystyczne atrakcje Lizbony. Lizbona jest spora i takich miejsc jest sporo więc tramwaj jedzie i jedzie i jedzie ...  
Żeby jednak do niego wsiąść trzeba poczekać w gigantycznej kolejce. My czekaliśmy około 40 minut, desperacko szukając cienia. Zanim wsiedliśmy, zdążyłyśmy przerzucić z Klarą wszystkie walające się na przystanku kiepy. Tramwaj z naszego przystanku zabierał tylko tyle osób ile miejsc siedzących. Na kolejnym przystanku natomiast wchodził każdy kto miał ochotę i kolejki już nie było. No cóż. Daliśmy się zrobić jak niedzielni turyści z Japonii.
Siedzimy. Ledwo żywi, wymięci ale siedzimy.

Nie daliśmy rady objechać całej trasy. Gdy Klara już prawie wyskakiwała przez okno postanowiliśmy jednak wyjść drzwiami. Wyszliśmy, całkiem przypadkowo, w najbardziej turystycznej części Lizbony, w dzielnicy Baixa. Dzielnica ta najbardziej ucierpiała na skutek trzęsienia ziemi w XVIII w. Odbudowana została zaś zgodnie z myślą bardzo wpływowego polityka i wielkiego reformatora, marciza de Pombal. Sposób w jaki odbudował tę dzielnicę odzwierciedla ducha epoki i jej światopogląd. Podobno zapytany, po co projektuje tak szerokie ulice, odpowiedział "Pewnego dnia okażą się za wąskie". Baixa jest też zapewne pierwszą dzielnicą w Europie, której budowę poprzedzały badania nad rozchodzeniem fal i sejsmologią. Życie tej dzielnicy, a także miasta skupia się wokół rozległego Praca do Comercio, usytuowanego na brzegu rzeki Tag.

Na środku placu stoi pomnik z brązu przedstawiający króla Józefa I, który sprawował władzę, gdy nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi.

Za "pombalińskiemi" noeoklasycznymi arkadami kryją się gminne i sądowe biura.
Za nami (chodź niestety nie widać tego dobrze na zdjęciu) widnieje przepiękny most 25 kwietnia, który jest kopią Golden Gate w San Francisco. Nazwa mostu upamiętnia rewolucję goździkową (1974 r.), która obaliła dyktaturę w Portugalii.
Łuk triumfalny. Po portugalsku Arco da Rua Augusta, czyli Łuk Augusta. Łuk łączy plac Praca do Comercio z najbardziej reprezentacyjną ulicą Lizbony czyli Rua Augusta.
A tu już lans na Rua Augusta.

I kolejny niesamowity i pięknie prezentujący się most Lizbony, którym przejechaliśmy jadąc już na pd Portugalii. Most Vasco da Gamy na rzece Tag to najdłuższy most w Europie. Jego długość to 17,2 km!



Wakacyjny blog, relacja z wyprawy i nie tylko ...

Made by Ania i Witek. Obsługiwane przez usługę Blogger.

O Nas

About Me
Gawłowscy
Rodzina w podróży

Zaczęliśmy od odpisywania naszej podróży ślubnej do Stanów. Nie mogliśmy ze sobą wszystkich zabrać, więc chcieliśmy, aby choć tak nasza rodzina i przyjaciele byli z nami. Opisaliśmy jeszcze Wietnam, bo wydawał się tak odległy i inny, że czuliśmy, że trzeba to uwiecznić. Potem trochę się nie chciało. A teraz łapiemy wspólne chwile z naszymi córkami …

Photos by Anna

Obserwatorzy

Tematy

Archiwum

Ania i Witek ++ Przygód Kilka · Rodzina w podrozy · Obslugiwane przez Blogger